Mój sprzęt panoramiczny

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2014

Najdawniej…

Zaczynałem od bardzo prostego sprzętu: używanej, prostej lustrzanki Sony Alpha A100, obiektywu kitowego kupionego wraz z tą lustrzanką, taniego statywu aluminiowego z masą plastikowych elementów i głowicy panoramicznej zrobionej naprędce w warsztacie przy użyciu prostych narzędzi. Z czasem ulepszyłem swój zestaw. Przekonałem się, że tani statyw z plastikowymi elementami blokującymi i plastikową szybkozłączką nie nadaje się do wykonywania zdjęć panoramicznych. Zmieniłem go na statyw aluminiowy JinLi, zaopatrzony w głowicę, która umożliwia szybkie wypoziomowanie (lub pochylenie) zamocowanego na niej sprzętu. Zamiast plastikowych elementów blokujących wszystkie istotne elementy tego statywu są wykonane z metalu. Służy mi on wiernie od 2009 roku do teraz.   

Początkowo mocowałem aparat na uchylnym ramieniu głowicy panoramicznej za pomocą typowej śruby statywowej. Jednak szybko okazało się, że trudno zamocować stabilnie aparat w ten sposób (często się obracał na tej śrubie) i trzeba było używać dużej siły do jego przykręcania. W momencie, gdy zmieniłem statyw na zaopatrzony w głowicę kulową i szybkozłączkę: zmieniłem też sposób mocowania aparatu na głowicy panoramicznej. Na uchylnym ramieniu głowicy zamocowałem szybkozłączkę z wybraniem, w które wchodzi uchylne ramię głowicy. Dzięki temu szybkozłączka ślizga się po ramieniu głowicy i nie obraca się na śrubie mocującej. Po ustawieniu właściwej pozycji aparatu w trakcie kalibrowania głowicy, zawsze pozostaje ona w tym samym położeniu. Dzięki temu można szybko zmontować zestaw: zamiast przykręcania poszczególnych elementów zapina się poszczególne elementy zastawu za pomocą szybkozłączek. Zestaw zmontowany na szybkozłączkach nie wymaga już kalibrowania, bo mocowanie aparatu jest powtarzalne.

Do 2014 r.

Dzięki temu, że ujednoliciłem szybkozłączki na statywie i na głowicy panoramicznej, w razie potrzeby mogłem aparat zapinać bezpośrednio na statywie, np. gdy chcę wykonać konwencjonalne zdjęcia, a nie panoramy.

Mniej więcej w roku 2011 coraz bardziej czułem ograniczenia wynikające z rozdzielczości wykonywanych przeze mnie zdjęć składowych. Pozwalały mi one na uzyskiwanie panoram o rozdzielczości około 9000 x 4500 px. W tym czasie rozpowszechniły się monitory o znacznie większej przekątnej ekranu i wyższej rozdzielczości. Dlatego postanowiłem zmienić aparat na aparat z matrycą o większej rozdzielczości. Dokuczał mi niewystarczająco głęboki bracketing ekspozycji lustrzanek Sony, który wynosił wówczas 0,7 EV. W tym czasie Sony nie miało do zaoferowania niczego rozsądnego, dlatego zdecydowałem się na przejście z systemu Sony na system Canona. Kupiłem aparat Canon Eos 500D, którego rozdzielczość matrycy była o 50% większa niż w Sony A100. Zamiana systemu nie przyniosła jednak w moim przypadku zwiększenia rozdzielczości panoram o 50%.przy korzystaniu z takiego samego obiektywu (pozostałem przy Falconie 8 mm/F:3,5). Stało się tak z tego powodu, że rozmiar matrycy Canona jest nieco mniejszy od matrycy Sony.

Przy okazji zmiany aparatu musiałem poddać modernizacji także głowicę panoramiczną. W tej, którą miałem poprzednio nie mogłem fotografować dokładnie zenitu. Miała ona zbyt małą długość ramienia pionowego. Nie przeszkadzało to przy fotografowaniu aparatem Sony (większa geometrycznie matryca, większy kąt widzenia), ale przy fotografowaniu Canonem stosowaną przeze mnie metodą nie sposób było tak ustawionym aparatem pokryć pełnej sfery. Przed modernizacją mocowane do rotatora ramię było jednym elementem z ramieniem pionowym. Po modernizacji pionowe ramię głowicy stało się elementem oddzielnym, mocowanym śrubą do poziomego ramienia o nowym kształcie, mocowanego do rotatora. Zadbałem o to, by można było przesunąć ramię pionowe do końca ramienia poziomego i odwrócić go o 180°. Dzięki temu stało się możliwe fotografowanie nadiru, podobnie jak to ma miejsca w głowicach Nodal Ninja z dodatkowym adapterem do fotografowania nadiru lub w głowicach Bushmann Panoramic.

W  roku 2012 przeżyłem zdarzenie, które skłoniło mnie do podjęcia decyzji o zmianie systemu szybkozłączki. Pewnego razu wybrałem się w góry z tyczką, na której końcu mocowałem w swojej głowicy panoramicznej aparat. Na zboczu Skrzycznego, gdy miałem aparat umieszczony na tyczce o długości około 4 m i zamierzałem właśnie zrobić zdjęcia, aparat znienacka spadł mi z niej na ziemię i uległ uszkodzeniu. To samo stało się zresztą z obiektywem – został uszkodzony. Do tego zdarzenia doszło dlatego, że płytka z aparatem była wskutek mojej nieuwagi niedokładnie zatrzaśnięta w zacisku szybkozłączki i w pewnym – na skutek ruchów aparatu na długiej i niezbyt sztywnej tyczce – płytka z aparatem uwolniła się z zacisku szybkozłaczki. Z tej bolesnej nauki (naprawa aparatu i obiektywu była dosyć kosztowna) wyciągnąłem wniosek, że należy szybkozłączkę zmienić na taką, która pozwoli na pewne i jednoznaczne unieruchomienie w niej płytki z aparatem. Uznałem, że właściwą jest szybkozłączka typu Arca Swiss. To standard dla zawodowych fotografów. 

W 2013 roku zmodernizowałem zestaw, wprowadzając ulepszony rotator: lżejszy i pozwalający na wybieranie dowolnego, stosowanego w panoramicznej fotografii skoku w poziomie.

Rok 2014

W 2014 r. zmieniłem też statyw na lżejszy, wykonany z włókna węglowego. To statyw Triopo TRI 32640, podobny do takiego:

Statyw kupiłem z głowicą kulową Triopo NB-1S, zaopatrzoną w szybkozłączkę systemu Arca Swiss. Tych modeli nie ma już na rynku, ale wyglądają one podobnie do pokazanych na zdjęciach.

Przy okazji zmieniłem szybkozłączkę na ruchomym ramieniu głowicy panoramicznej na szybkozłączkę systemu Arca Swiss. Dzięki temu mogłem zapinać aparat albo na głowicę panoramiczną, albo bezpośrednio na głowicę kulowa zamocowaną na statywie (wówczas, gdy chciałem aparatem robić „normalne zdjęcia”. Do aparatu dokupiłem też płytkę SUNWAYFOTO DPG-39, mającą z jednej strony podwiniętą do góry krawędź, na której opiera się tylna ścianka aparatu, dzięki której aparat nie jest w stanie obrócić się względem tej płytki mocowanej na śrubie w gnieździe śruby statywowej aparatu:

 

Przy okazji zmodernizowałem także swoją głowicę aby stała się lżejsza. Zrezygnowałem z rozbudowanego, ale ważącego około 500 g rotatora, którego możliwości właściwie nigdy nie wykorzystywałem. W mocowanej do rotatora części poziomego ramienia głowicy osadziłem podwójne łożysko i dodałem płytkę z dołkami na zapadki. W ten sposób nie zmieniając prawie masy głowicy uzyskałem zintegrowany z nią rotator o stałej liczbie zatrzymań. Zdecydowałem się na cztery zatrzaski co 90°.

Kolejna zmiana wiązała się z przejściem na nowy rodzaj głowicy panoramicznej. Moja głowica-samoróbka służyła mi dobrze, ale w pewnym momencie na rynku pojawiło się w atrakcyjnych cenach sporo głowic NodajNinja R1 i R10 firmy Fanotec, które były swego czasu promowane przez Google'a jako sprzęt certyfikowany do uzywania w Google Business View dla tzw. Google Trusted Photographers. Pozbywali się tych glowic ludzie, ktorych najpierw Google zachęcil do pracy w wykonywaniu panoram sferycznych w firmach, a potem zostawił "na lodzie' najpierw ograniczając, aż w końcu zamykając w ogóle Business View. Kupiłem okazyjnie taką głowicę NN R10 wraz z pierścieniem do Sigmy 8 mm i używam jej do dziś. 


Aparat nie jest bezpośrednio mocowany w głowicy NN R40, ale mocowany jest w specjalnym pierścieniu obiektyw, a aparat trzyma się na obiektywie.
Głowica ta ma kila zalet, ale ma też wady. Zalety to lekkość i kompaktowość, oraz dopracowana konstrukcja pozwalająca na łatwe ustawianie obiektywu względem głowicy w położeniu NPP (No Paralax Point, punkcie nodalnym). Wadą jest to, że uniemożliwiny jest dostęp do pierścienia przysłony oraz to, że rotator ma po pewnym czasie wyczuwalne luzy, których nie sposób łatwo skasować.

Moje obiektywy

Początkowo do fotografowania zdjęć składowych używałem kitowego obiektywu Sony ustawionego na minimalną ogniskową, czyli na 17 mm. Do zrobienia panoramy potrzeba było wykonać kilkadziesiąt zdjęć. Jeśli chciałem użyć trybu automatycznego bracketingu ekspozycji (w tym trybie każde ujęcie fotografuje się z ustaloną ekspozycją wg światłomierza i po jednym zdjęciu prześwietlonym i niedoświetlonym), to liczba zdjęć była trzykrotnie się zwiększała.

W sierpniu 2009 r kupiłem obiektyw Falcon 8 mm z otworem względnym F:3,5. Falcon to inna nazwa handlowa produktów Samyang. Obecnie Samyang zrezygnował z jej używania i sprzedaje obiektywy pod marką Samyang.
obiektyw Samyang stał się bardzo popularny wśród panoramistów:


Jest to obiektyw w pełni manualny. Nie posiada żadnej automatyki ani elektroniki. Wszystkie parametry należy ustawić ręcznie i nie zapisują się one w EXIF-ie zdjęć cyfrowych.

W roku 2012 kupiłem obiektywy rybie oko Sigma: 8mm/F:3,5 i 10 mm/F:2,8.

Obie Sigmy charakteryzują się bardzo dużą – w stosunku do Samyanga – aberracją chromatyczną. Można ją jednak stosunkowo łatwo usunąć w programach do wywoływania zdjęć w formacie RAW.

Z powodu wyraźnie zauważalnej aberracji chromatycznej nie byłem za bardzo zadowolony z osiągów Sigmy 10 mm. Właściwie to nabywając ten obiektyw niewiele zyskałem w stosunku do osiągów uzyskiwanych przez Samyang 8 mm. jednym z powodów, dla których zacząłem myśleć i w końcu zzdecydowałem się na kupno tego obiektywu była wysoko oceniana odporność na flary obiektywów Sigma. W przypadku Sigmy 10 mm okazała się ona nie do końca prawdziwa. Tak więc Sigma 10 mm w ogóle nie okazała się dla mnie obiektywem wartym swojej ceny. Po testach pozostawiłem sobie obiektyw Sigma 8 mm, a 10 mm sprzedałam.

Nie będąc zadowolony z Sigmy szukałem okazji i w końcu kupiłem także obiektyw Nikkor 10 mm/F:2,8″

Tego obiektywu jednak w ogóle nie użyłem, bo jest problem z zakładaniem obiektywów  Nikona do aparatów Canon. W konwerterach Sigma->Canon musi być stosowana dodatkowa soczewka, której nie chciałem mieć w swoim zestawie, bo wprowadza ona kolejne niedoskonałości optyczne, przez co niweczy to korzyści ze stosowania dobrego obiektywu (a za taki uchodzi Nikkor 10,5 mm.



Jeśli interesują Cię inne zagadnienia dotyczące wykonywania zdjęć panoramicznych, to przeczytaj inne moje artykuły na tej stronie z kategorii Technika: